21 C
Warszawa
środa, 29 czerwca, 2022

Palla i jego zagadka

Autor: Paweł Dunin-Wąsowicz

Spośród wydanych w poprzedniej dekadzie varsavianów pamiętnikarskich książka architekta Jana B. Tereszczenki Wspomnienia warszawiaka egocentrysty: „JA” należy do najobszerniejszych (700 stron), choć jej autor wyjechał z Polski w wieku ledwie 27 lat, dołączając do przebywającego na emigracji ojca. Urodzony w 1933 r., miał, jak na warszawiaka, wiele szczęścia – nie dość, że przeżyła rodzina – acz podzielona – to jeszcze ocalał ich obszerny apartament w jednej z najbardziej efektownych kamienic Warszawy – Hoserów, w Alejach Jerozolimskie 51.

No i tu otwiera się cała historia. Kluczami do wielkiego mieszkania na drugim piętrze? A być może, że tak. Otóż pani Tereszczenko, pragnąc chronić pięciopokojowy lokal przed złowrogim kwaterunkiem, który mógł lokować w nadmetrażu bezdomnych warszawiaków, starała się udostępniać swą majętność to zachodnim przedstawicielstwom, to osobom z towarzystwa w rodzaju Marii Ginter, wówczas szalonej szoferki, na późne lata – pisarki. Lecz przyszła kryska na Matyska – na początku lat 50. z nakazem kwaterunkowym przybył Ryszard Jaworski, z matką oraz konkubiną schizofreniczką. Ta ostatnia szybko poderżnęła sobie gardło, zaś Jaworski okazał się złodziejem i sutenerem, znanym pod mianem Palla (oraz paroma innymi, ale o tym dalej).

Pisze o nim Tereszczenko: „Miał w swojej fizjonomii coś filmowego, np. wąsik – mówiła Mama – a la Menjou, tajemnicze, typowo włosko-mafijne spojrzenie spode łba, kapotę z zawsze podniesionym kołnierzem i falujące czarne włosy, podkreślane jeszcze brylantyną. I chociaż całością przedstawiał raczej Palla obraz przysłowiowego degenerata, mógł się podobać”.

Dalej następuje opis zatruwania życia Tereszczenkom nocnymi i porannymi libacjami Jaworskiego i jego ferajny, zakończony wylądowaniem Palli w więzieniu, skąd do mamy pamiętnikarza napisał w 1960 r. kulturalny list z podziękowaniem za opiekę nad jego własną matką przed jej śmiercią. Jan B. Tereszczenko jako autor wydanej w 2012 roku książki – a więc po 60 latach! – pisze, że „zjawisko takie jak PALLA (…), wydaje się prosić o pióro na poziomie Złego Tyrmanda”.

Nie myli się. Najwyraźniej jednak na Złym zakończyło się jego zainteresowanie współczesną literaturą krajową, a kontakt z nią zdecydowanie zerwał po emigracji.

***

Albowiem jako bohater literacki Palla – choć poważnie postarzony – zadebiutował najprawdopodobniej już w powieści kryminalnej Mikołaja Kozakiewicza Vesta nie zna litości, wydanej już w 1960 r., czyli roku wyjazdu Tereszczenki z Polski. Co ciekawe, jej autor to przyszły profesor socjologii, znany później z książek seksuologicznych, a w 1989 r. wybrany na marszałka Sejmu kontraktowego (zaś Vesta… w 1962 r. ukazała się nawet w ukraińskim przekładzie).

A zatem – po zastrzeleniu naczelnika w Biurze Importu Urządzeń Precyzyjnych i jego żony milicja odkrywa w tle zbrodni przemyt zegarków i srebra. Sierżant magister Niedzielski zostaje wydelegowany do starego złodzieja Palli („W jego teczce personalnej były kopie dwudziestu kilku wyroków”) na melinę przy Chmielnej, by nakłonić go do zwierzeń o przedwojennych specjalistach z tej branży, w delikatny sposób zastrzegając, że nie chodzi o sypanie dzisiejszych kolesi: „Nikt by nie poznał w tym przystojnym starszym panu, o wyraźnie południowym typie, którego faliste, czarne jak kruk włosy przetykała dyskretna siwizna – najgłośniejszego złodzieja Warszawy. (…) Niedzielski miał raz jeszcze okazję przekonać się, że Palla mówi dość poprawną polszczyzną, nie dziwił się jednak temu, wiedząc, że stary recydywista miał przed wojną ukończone dwie klasy gimnazjum”. Wspominając dawne czasy, Palla opowiada, że należał do sekretnej komisji sutenerów kwalifikującej prostytutki. Piją z Niedzielskim wódkę, a przy końcu rozmowy, gdy pojawia się kwestia rachunku za gorzałę, pada: „Załatwimy tę sprawę po koleżeńsku – apodyktycznie zadecydował Palla – bo przecież pan inspektor i ja to koledzy – obaj żyjemy z przestępstwa”. Żegnając się, pokazuje, że ukradkiem zdjął Niedzielskiemu z ręki zegarek, czego zagadany milicjant nie poczuł.

Dwa lata później, w 1962 r., Palla pojawił się w Przegranej stawce królowej milicyjnego kryminału Anny Kłodzińskiej, przywoływany w scenie przesłuchania: „Szczęsny dotknął biurka gdzieś z boku, uruchamiając magnetofon. Potem spojrzał na Zośkę pytająco. Zaczęła mówić o Palli, usiłując zrzucić z siebie większość winy. Była pijana, Palla wmusił w nią wódkę, a potem poszli niby do niego. Ona nie zauważyła, że to tylne wejście do sklepu MHD, dopiero potem, jak już byli w środku… Wzięła tylko szalik za 50 złotych, nawet próbowała Pallę odmawiać i tego wysokiego, co z nim zawsze «robił», żeby nie ruszali torebek i tych droższych rzeczy z galanterii.

– Od jak dawna pani chodzi z Pallą na robotę? – spytał kapitan.

– Od… nie pamiętam. Niedawno (…)”.

Dopiero rok później pierwszy o Ryśku wspomniał Marek Nowakowski – w opowiadaniu Kocioł ze zbioru Silna gorączka. Trochę dla efektu zaskoczenia przemilczałem wcześniej w tym tekście drugi pseudonim Jaworskiego, choć przywoływali go i Tereszczenko, i Kozakiewicz. A więc niedopity narrator Nowakowskiego zjawia się nad ranem na bazarze przy Polnej:

„Ten Książę Nocy, Rysiek, co ma wariackie papiery, wyrósł przede mną niespodzianie. Wynurzył się zza wozu z pomidorami i chwycił mnie za rękę.

– Witam w królestwie nocy – powiedział. – W moim królestwie…

Z nim się napiję. Wyciągnąłem butelkę. Książę pociągnął z flaszki. Nie żałowałem mu. Zakrztusił się i wylazły mu oczy. Przystawiłem sobie do ust butelkę. Zaleciało ostrym, jakby denaturowym. Smrodem. (…)

Pociągnąłem mały łyk, ale poczułem taki wstręt, że zaraz wyplułem.

– Nie marnuj – wykrzyknął Książę – daj mnie.

Zabrał mi flaszkę i wsunął do kieszeni. Uśmiechał się przymilnie, łasił się do mnie za tę flaszkę. Jakiś handlarz w skórze po kostki wskazał na Księcia, cała gromadka wybuchnęła śmiechem. Właściwie wszyscy nocni cwaniacy pogardzali teraz Księciem. Łachudrowaty, zawsze bez grosza i stuknięty. Książę pogroził im pięścią. Bardzo zły, dygotał. Taki mały, wychudzony człowieczek”.

Wydana w 1978 r. minipowieść Nowakowskiego Książę Nocy to bodaj najdłuższy utwór tego pisarza uważanego za mistrza krótkich form, wyjąwszy dwa tomy ogłoszonych niedługo przed śmiercią wspomnień. Była dla niego tak ważna, że by móc ją opublikować, poszedł na kompromis i zadeklarował rezygnację ze współpracy z drugoobiegowym „Zapisem”. Jaworski był mentorem szesnastoletniego Marka, a w opowieści o nim mieszają się dziwki, złodziejstwa, pomoc ukrywającemu się w stogu siana mordercy Paramonowowi i fascynacja atmosferą praskiej cerkwi prawosławnej.

W wydanym w 1995 r. drugim tomie Powidoków w szkicu Jeszcze o Księciu Nocy Nowakowski wspominał: „Jego apoteoza występku i reguł postępowania kryminalnego półświatka odpowiadała moim naiwnym wyobrażeniom o wolności. Szczególnie o wolności wyboru między światem oficjalnym i wyklętym. (…) Najmocniejszą stroną sugestywnych czarów Księcia Nocy była jego swoboda erotyczna i te dziewczyny nazywane przez niego «stajnią»”. Nowakowski ujawnił wówczas, że Palla zaraz po wojnie studiował w Akademii Nauk Politycznych, a nawet już w latach krótkiej przestępczej kariery przesiadywał w bibliotekach. Szybko się rozpił – ich ostatnie spotkanie na Polnej w 1963 r. od razu znalazło się w opowiadaniu Kocioł. „Podobno umarł gdzieś w więziennym szpitalu i teraz nie ma nawet śladu jego mogiły”.

W Powidokach matkę Księcia Nocypisarz nazywa „wzruszającą personą tego dramatu” i wspomina, jak uganiała się za synem po knajpach, bezskutecznie namawiając na domowe pyzy. I tu kolejne odkrycie – otóż w opowiadaniu Dziecinna Buźka z wydanego w 1967 r. zbioru Nowakowskiego Gonitwa pojawia się wredna pani… Tereszczenko – „starucha (…) wyrachowana i łasa”. Jednak w przeciwieństwie do matki autora Wspomnień warszawiaka egocentrysty jest sublokatorką dokwaterowaną do mieszkania z nadmetrażem, tak jak matka Księcia Nocy…

Nasuwają się dwa pytania. Czy po publikacji pamiętników Tereszczenki w 2012 r. przez Muzeum m.st. Warszawy ktoś uświadomił autora o roli Palli w życiu i twórczości Nowakowskiego? I czy Marek Nowakowski przed śmiercią 16 maja 2014 r. poznał Wspomnienia warszawiaka egocentrysty?

***

PS. Parę miesięcy po odejściu Nowakowskiego na płycie Pablopavo Tylko ukazała się piosenka Sobota. Brzmi trochę jakby artysta utożsamiał pisarza z bohaterem jego prozy:

„Jąkała kupuje bułki z makiem dwie
Ekspedientka puszcza nad nim oko
Spoceni we troje 30 stopni jest
Facet za jąkałą się szczerzy szeroko
Pełen garnitur zębów śnieżnobiałych
I na palcu kluczyki do Tourana w chybocie
Zza szklanych drzwi się patrzy jąkały pies
Wybacza
Psy wybaczają przy sobocie
I tylko już nie ma tego
Który by to dobrze spisał
Książę się w noc
Książę się w noc
W powidok się książę wypisał”.

Kiedy śpiewak zadebiutował trzy lata później jako prozaik pod rodowym nazwiskiem Paweł Sołtys zbiorem opowiadań Mikrotyki, przyrównywano je właśnie do prozy Nowakowskiego. A wiosną 2018 r. został za tę książkę laureatem nagrody jego imienia, ustanowionej przez Bibliotekę Narodową. Ciekawe, co by na to powiedział Ryszard Jaworski, złodziej, sutener i bywalec bibliotek.

Bibliografia:
Mikołaj Kozakiewicz, Vesta nie zna litości, Warszawa 1960
Anna Kłodzińska, Przegrana stawka, Warszawa 1962
Marek Nowakowski, Kocioł, w: Silna gorączka, Warszawa 1963
Marek Nowakowski, Dziecinna Buźka, w: Gonitwa, Warszawa 1967
Marek Nowakowski, Książę Nocy, Warszawa 1978
Marek Nowakowski, Jeszcze o Księciu Nocy, w: Powidoki. Chłopcy z tamtych lat, Warszawa 1995
Jan B. Tereszczenko, Wspomnienia warszawiaka egocentrysty: „JA” ,Warszawa 2012
Pablopavo, Sobota – na płycie Tylko, wyd. Karrot Komando 2014

Paweł Dunin-Wąsowicz

14 października 2021 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj