11.5 C
Warszawa
niedziela, 25 września, 2022

Nieznany epizod

Autor: Robert Marcinkowski

Zdjęcie tytułowe: Tajemnicze zdjęcie z domniemanym warszawskim obiektem [fot. 1]

Jak się okazało, tytułowy epizod nie był tak do końca nieznany – z całą jednak pewnością był bardzo zapomniany. O czym mowa? Nie zdradzajmy od razu. Popatrzmy za to na zamieszczoną w niniejszym tekście pocztówkę [fot. 1] – główną „bohaterkę” tej opowieści. Widzimy na niej zgrabny drewniany budynek, składający się w dużej mierze z obszernej części frontowej, przypominającej swą formą solidną altanę.

Sądząc po wyglądzie, nie był to obiekt mieszkalny. Najważniejsze jednak jest to, że po obu jego stronach, na latarnianych słupach, da się wypatrzyć dwa warszawskie godła – syrenki na charakterystycznych tarczach [fot. 1a].

Mało tego, u podnóża owych latarni zauważamy dwie rabatki [fot. 1b], gdzie z niewielkich krzewinek uformowano litery: „WTW”.

Każdemu, kto choć trochę zajmuje się historią regionu, skojarzą się one jednoznacznie – z Warszawskim Towarzystwem Wioślarskim, istniejącym po dziś dzień, a założonym 1878 r. W tle widać charakterystyczną flagę WTW [fot. 1c].

Zresztą taka sama, tylko nieostra, łopocze na maszcie nad pawilonem. Skoro udało się wychwycić na zdjęciu tak istotne warszawskie szczegóły, piszący te słowa postanowił niejako „w ciemno” nabyć fotografię, z zamiarem późniejszego, zapewne łatwego, jak mu się wydawało, rozszyfrowania zagadki, sprowadzającej się w zasadzie do odpowiedzi na trzy pytania: gdzie, kiedy i z jakiej okazji wykonano zdjęcie. Zagadka została w końcu rozwiązana, jednak czas, jaki minął od nabycia artefaktu do wyjaśnienia trzech powyższych kwestii, przeszedł wszelkie oczekiwania. Otóż minęło z górą 15 lat! Warto było jednak poczekać, jako że cała historia okazała się nader ciekawa. Zajmując się przez kolejne lata tematyką varsavianistyczną, autor miał zawsze w pamięci sprawę tajemniczego pawilonu należącego do WTW.

Mimo iż WTW jest organizacją rdzennie warszawską, nie przesądzało to o lokalizacji obiektu na terenie Warszawy. Dlaczego? Otóż głównie dlatego, że przypomina on swym stylem tymczasowy pawilon wystawowy, jaki mógł być przygotowany na czas jednej z wielu tak popularnych wówczas wystaw. W zdecydowanej większości organizowano je w Warszawie, ale nie tylko. Aby zaktywizować inne polskie miasta, głównie z terenu Królestwa, imprezy tego typu odbywały się również, jak wówczas mówiono, na prowincji. Miały one charakter dzisiejszych targów handlowych, z tą różnicą, że były mniej precyzyjnie profilowane. Może nawet nie tyle mniej precyzyjnie, co raczej o wiele bardziej ogólnie niż obecnie. Wspomnijmy dla przykładu tylko kilka z nich, które miały miejsce m.in. w Kielcach (1898 r.), Łomży (1898 r.), Radomiu (1899 r.), Lublinie (1901 r.), Częstochowie (1909 r.) czy w 1912 r. w Łodzi.

Dodajmy na marginesie, że Polska ma duży wkład w tworzenie historii obecnych targów handlowych – i to w skali ogólnoeuropejskiej, jeśli nie światowej – poprzez wielokrotne ich organizowanie, promowanie, a także docenianie ogromnego znaczenia dla rozwoju społeczeństwa polskiego. Pierwsza polska wystawa odbyła się jeszcze w 1821 r. w Warszawie pod nazwą: Wystawa Rolniczo-Przemysłowa. Przed nami niewiele europejskich krajów mogło poszczycić się organizacją tego typu imprez. Przypomnijmy też, że nasz kraj był wówczas pod zaborami, a jednym z wielu, jakże bardzo tłumionych manifestacji polskości, były właśnie owe wystawy, gdzie promowano polską myśl techniczną i ze wszech miar popierano polskie firmy. Zaborcy piętrzyli ogromne trudności, ale często udawało się je sprytnie omijać. Szczególnie duży „wysyp” różnego rodzaju wystaw miał miejsce po upadku powstania styczniowego, kiedy doszła do głosu, skądinąd słuszna, idea „pracy u podstaw”. Główni jej piewcy – pozytywiści – głosili hasła zachęcające obywateli do działań umożliwiających poprawę poziomu życia najniższych warstw społecznych – tych stojących u podstaw każdej ludzkiej zbiorowości. Założenie było takie, że kiedy poprawi się poziom życia najbiedniejszych, a tym samym najliczniejszych grup, to poprawi się sytuacja całego narodu. Zatem różnego rodzaju wystawy propagujące nowe, w dużej mierze inicjowane przez Polaków technologie, przyczyniające się pośrednio do ogólnie pojętego postępu/rozwoju, miały niebagatelny i podstawowy wpływ na wzrost dobrobytu, a tym samym na realizację pozytywistycznych założeń.

Wracając jednak do tematu – traf chciał, że po latach oczekiwań na rozszyfrowanie tej zagadki wpadł w ręce piszącego te słowa opasły tom na temat Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, autorstwa Ryszarda Kobendzy [fot. 2], wydany w 2003 r., a więc stosunkowo niedawno jak na historię samego Towarzystwa.

W tym miejscu akcja zaczęła przyspieszać. Okazało się, że na 242 stronie jest fotografia z interesującym nas budynkiem, wykonana, co prawda, z zupełnie innej perspektywy, jednak niepozostawiająca wątpliwości, iż chodzi o ten sam obiekt [fot. 3], stojący w 1912 r. w parku Agrykola. To bardzo ważna informacja. Skoro w parku, to dokładnie gdzie? Jeśli zdjęcie ukazało się w czasopiśmie, to z dużym prawdopodobieństwem było ilustracją jakiegoś artykułu…

Z samej książki można się dowiedzieć, co prawda, skąd pochodzą wykorzystane w niej materiały, tzn. z jakich źródeł (gazeta, czasopismo, książka itd.) oraz z jakich instytucji (głównie biblioteki). Niestety, nie ma mowy, w których instytucjach znajdują się określone źródła. Nie jest to oczywiście przeszkodą nie do pokonania, jednak znacząco zniechęca do poszukiwań i zdecydowanie spowalnia proces dochodzenia do sedna sprawy. A mimo że cała historia działa się stosunkowo niedawno, to nie było jeszcze wówczas tak rozbudowanego Internetu, nie było tak bogatej jak dziś bazy wydawnictw poskanowanych i zamieszczonych w bibliotekach cyfrowych. Pozostawało więc tradycyjne przeszukiwanie bibliotek wymienionych w spisie na końcu książki, w celu dotarcia do wspomnianego pod ilustracją czasopisma „Wioślarz Polski”. Jako że sprawa i tak długo już się ciągnęła, autor postanowił podejść do tematu inaczej. Wiedząc, że tajemniczy budynek stał w parku Agrykola nad wodą, mógł zawęzić teren poszukiwań do brzegów Kanału Piaseczyńskiego, eliminując od razu jego większą, wschodnią część znajdującą się pomiędzy ulicami Czerniakowską i Myśliwiecką. Był to bowiem teren wojskowy (carski), na którym raczej nie lokalizowano obiektów cywilnych, a już na pewno takich jak ten, tj. związanych z organizacją o nieoficjalnym, lecz bardzo silnym zabarwieniu patriotycznym. Poza tym pod zdjęciem wspomniano o pokazach. Oprócz głównego kanału – Piaseczyńskiego – w grę wchodziło jeszcze nabrzeże krótkiego przepływu łączącego ów kanał, pod mostkiem Sobieskiego, ze stawem, na którym znajduje się Pałac na Wyspie w Łazienkach Królewskich.

W ruch poszły mapy Warszawy dostępne w większości w Archiwum Państwowym w Warszawie i częściowo już wówczas opublikowane w sieci. Niestety, nie na wiele się to zdało. Analizowane były głównie plany wieloarkuszowe Lindleya, jako te, które chronologicznie najlepiej pasowały do zagadkowego zdjęcia. Najbardziej szczegółowe, w skali 1:200, powstały jednak ok. 20 lat wcześniej niż rozpatrywana fotografia. Warto wspomnieć, iż w dawnych czasach nawet tak cenne pierworysy jak rękopiśmienne plany Lindleya traktowano jako materiał stricte użytkowy i dokonywano na nich unacześnień jeszcze w latach 50. XX w. Dzięki tej praktyce udało się wytypować obiekt (wrysowany nieco później), który mógł być tym z fotografii [fot. 4 i 4a].

Niestety, dogłębna analiza położenia budynku względem nabrzeża, przebiegu samej linii brzegowej, układu widocznych w tle drzew i fragmentów alejek parkowych nie potwierdziła domniemanej lokalizacji. Cała sprawa stała się jeszcze bardziej niepewna, gdy po przestudiowaniu planu okazało się, że są na nim zaznaczone zarówno korekty przebiegu alejek parkowych, jak i samej linii brzegowej. Dodajmy też, że czas nanoszenia owych poprawek był nieznany.

Kojarząc jednak ze sobą trzy fakty: miejsce – Kanał Piaseczyński, forma – pawilon wystawowy oraz rok – 1912, otrzymujemy informację o mogącej się tu odbywać jakiejś wystawie. Założenie to okazało się nader trafne, bowiem dokładnie w tym czasie miała miejsce Wystawa Sportowo-Przemysłowa, odbywająca się na terenie parku Agrykola i pobliskiego stadionu/toru należącego do Koła Sportowego w Warszawie.

Mimo iż krąg poszukiwań znacząco się zawężał, zarówno jeśli chodzi o zakres topograficzny, jak i chronologiczny, to cały czas brakowało przysłowiowej kropki nad „i”, jednoznacznego potwierdzenia stawianych od lat tez.

Na potrzeby wspomnianej wyżej wystawy opublikowano katalog [fot. 5], w którym znajdował się plan całego terenu. Były nawet obiekty posadowione nad wodą, jednak – tak jak w poprzednim przypadku – nie zgadzał się cały szereg szczegółów topograficznych [fot. 6]. Istniało jeszcze przypuszczenie, że widoczny na zdjęciu pawilon powstał już po opublikowaniu katalogu, a tym samym i planu w nim zawartego. Nie było to wcale takie niemożliwe, bowiem zdarzało się wówczas często, że jeszcze przez wiele dni po oficjalnym otwarciu przyjmowano kolejnych wystawców, którzy pośród przechadzających się tłumów dopiero przygotowywali swoje stanowiska. Może właśnie tak było i tym razem? Nadzieja, nadzieja, nadzieja… Gdy już jej prawie zabrakło, nastąpił przełom!

Otóż do autora odezwał się jego znajomy, Ryszard Mączewski, wybitny varsavianista, pomysłodawca i wieloletni opiekun (od ponad 20 lat) strony www.warszawa1939.pl – unikatowej witryny poświęconej historii jednego miasta – Warszawy. Ów specjalista wpadł razu pewnego na bardzo ważki trop, po tym jak wcześniej autor, zbierając w całość kilka informacji o prezentowanym zdjęciu, zreferował mu sprawę: „Jest fotografia przedstawiająca przystań WTW (prowizoryczną/tymczasową?) w Warszawie w 1912 r., najprawdopodobniej na Kanale Piaseczyńskim lub jego odnodze wiodącej w stronę parku Łazienkowskiego. Wielce prawdopodobnym jest, że ukazana sytuacja miała związek z odbywającą się w pobliżu w tymże roku Wystawą Przemysłowo-Sportową”. Z biegiem lat materiały w sieci były coraz łatwiej dostępne, a Ryszard Mączewski z żelazną konsekwencją uzupełniał zawartość swej strony, sięgając do coraz to innych źródeł. Cały czas dodawał różne informacje, wraz z ciekawą ikonografią dotyczącą kolejnych fragmentów przedwojennej Warszawy. I tak nadszedł czas na rejon Powiśla przy ulicy Myśliwieckiej. Okazało się, że w ówczesnej prasie poświęcono sporo miejsca wystawie z 1912 r. – i to zarówno jeśli chodzi o informacje czysto praktyczne, jak i relacje fotoreporterskie, a to oznaczało, że materiałów ikonograficznych do porównań może być całkiem sporo. Spójrzmy zatem na dwa spośród kilku dostępnych zdjęć [fot. 7 i 8], gdzie najlepiej widać położenie naszego obiektu względem innych szczegółów topograficznych, takich jak choćby boisko z bieżnią. Fotografie te rozwiewają wszelkie wątpliwości.

Tak więc po latach poszukiwań i snucia domysłów udało się zlokalizować ów ciekawy budynek, który – choć bardzo charakterystyczny – miał w przestrzeni miejskiej Warszawy udział nader epizodyczny. Jednocześnie potwierdziła się teza, że powstał on już po oddaniu do druku planu z naniesionymi, jak się okazuje, nie wszystkimi pawilonami wystawowymi. Dokładną lokalizację naszego obiektu prezentujemy na ostatnim zdjęciu [fot. 9].


Bibliografia i materiały źródłowe:

– Pocztówka fotograficzna (fotografia) z prywatnych zbiorów autora

– R. Kobendza, „Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie 1878-1939”, Gorzów Wlkp. 2003

– Katalog Wystawy Sportowo-Przemysłowej w Warszawie z 1912 r.

– Fotografie ilustrujące wydarzenia na Wystawie Sportowo-Przemysłowej zamieszczone w tygodniku „Świat” w 1912 r.

– Plany Lindleya – miejski serwis mapowy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj