11.5 C
Warszawa
niedziela, 25 września, 2022

Popiersie carskiego generała Friedricha Karla von Nesselrodego

W początku listopada 1790 r. założony został cmentarz Powązkowski. Dziś nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że jest to nekropolia pełna wybitnych dzieł sztuki. Wśród obiektów stworzonych przez wielu uznanych artystów, nierzadko europejskiej sławy, na Starych Powązkach swoje dzieło pozostawił też Cyprian Godebski. Wnuk pisarza i poety Cypriana Godebskiego, redaktora „Zabaw Przyjemnych i Pożytecznych”, poległego pod Raszynem w 1809 r., był jednym z najlepszych polskich rzeźbiarzy drugiej połowy XIX w. W Alei Katakumbowej można zobaczyć popiersie carskiego generała Friedricha Karla von Nesselrodego (ros. Fiodora Nesselrodego, pol. Fryderyka Karola Nesselrodego). Ten znienawidzony przez Polaków adiutant księcia Konstantego Romanowicza i komendant żandarmerii Królestwa Polskiego był za to mocno kochany przez swoją córkę Marię Kalergis. Generał doczekał się na swoim grobie dzieła wybitnego na tyle, że przez lata jego autorstwo przypisywano wiedeńczykowi Casparowi von Zumbuschowi. W rzeczywistości twórcą obiektu był Cyprian Godebski – o czym zresztą informowała w owym czasie warszawska prasa. Ten polski artysta, pracujący w Wiedniu, Lwowie, Paryżu, a także w Petersburgu, gdzie był profesorem Akademii Sztuk Pięknych, nie zerwał kontaktów z Polską i Warszawą. Popiersie Nesselrodego u rzeźbiarza zamówiła wspomniana Maria Kalergis – wówczas już dwojga nazwisk: Kalergis-Muchanowa, żona dyrektora Warszawskich Teatrów Rządowych Siergieja Muchanowa – w czasie pobytu Godebskiego w Warszawie w 1872 r. W wyrzeźbionym w marmurze kararyjskim popiersiu artysta oddał rysy zmarłego, fragmenty munduru i gwiazdy orderowej. Rzeźba na Powązkach stanęła pod koniec 1873 r. Maria Kalergis-Muchanowa – „lwica” europejskich salonów, pianistka, muza Cypriana Kamila Norwida – spoczęła obok ojca pół roku później.

Hala Mirowska

Pomysł budowy wygodnych i higienicznych hal targowych w Warszawie zrodził się ok. 1880 r.

Bank Handlowy

osiągał niebotyczne obroty, a – co za tym idzie – zyski.

Ulica Ludwika Narbutta

swoją historią mogłaby obdarować niejedną warszawską arterię.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj