0.8 C
Warszawa
niedziela, 4 grudnia, 2022

Policja Rzeczna

Policjanci Komisariatu Wodnego Policji Państwowej Miasta Stołecznego Warszawy w latach 30. / NAC

W latach 20. i 30. warszawskie plaże miejskie zapełniły się mieszkańcami spragnionymi wypoczynku nad wodą. Nad bezpieczeństwem na Wiśle i w jej okolicach czuwała wtedy Policja Rzeczna. Jej komisariaty powstały już na mocy rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych z 18 lutego 1918 r. i zastąpiły wcześniejsze posterunki Straży Rzecznej. Do obowiązków Policji Rzecznej należało zabezpieczanie spławu, ale też utrzymywanie bezpieczeństwa na terenach przystani i w portach.

Utworzenie pięciu komisariatów i 11 podległych im wodnych posterunków od Krakowa do granicy z Prusami okazało się jednak niewystarczające. Z biegiem czasu ustanowiono kolejne komisariaty, a do zadań policjantów rzecznych należały m.in.: nadzór nad wykonywaniem przepisów o ochronie rybołówstwa, zapobieganie zanieczyszczeniu, zamulaniu oraz zatruwaniu drogi wodnej, czuwanie, by na miejscach uznanych na rzece za niebezpieczne lub zakazane nie kąpano się lub nie pojono zwierząt, prowadzenie służby ratowniczej czy utrzymywanie porządku w portach i przystaniach, w szczególności przy kasach pasażerskich i bagażowych, po porozumieniu z władzami żeglugi.

Na Mazowszu powstały dwa komisariaty: w Warszawie i Płocku. Warszawski mieścił się pierwotnie przy ulicy Rybaki, nieopodal mostu Kierbedzia i rozrzuconych przystani żeglugi pasażerskiej. Posterunki wodne znalazły się w Modlinie, Górze Kalwarii i Wyszogrodzie. W latach 30. komisariat Policji Rzecznej znajdował się przy moście Kierbedzia, po praskiej stronie. Policjanci byli zobowiązani do kontrolowania terenów wzdłuż Wisły, na długości 15 km, na lewym i prawym brzegu rzeki. Służba na rzece i w okolicach nie należała do najłatwiejszych. Wodniacy musieli dobrze pływać, mieć umiejętność prowadzenia łodzi i udzielania pierwszej pomocy tonącym. Tych ostatnich, jak opowiemy w kolejnej odsłonie naszego wakacyjnego cyklu, nie brakowało.

Giovanni Giacomo Lardelli

jeden z najbardziej znanych warszawskich cukierników, był włoskim Szwajcarem.

„Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”

większość scen do filmu nagrano na Powiślu, gdzie ulokowano mieszkanie dyrektora Krzakoskiego.

„Perła na szynach”

tak określano zaprojektowaną przez Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka stację PKP Powiśle.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj