25 C
Warszawa
sobota, 25 maja, 2024

Kamienice Śródmieścia Południowego – wybrane elementy wystroju architektonicznego i wyposażenia

Autor: Adrian Sobieszczański

Zdjęcie tytułowe: Dworzec Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej, ok. 1890 r., fot. Konrad Brandel

Położone w kwartale ulic: Marszałkowska, Aleje Jerozolimskie, Tytusa Chałubińskiego i Koszykowa czynszowe kamienice stanowią jedną z nielicznych śródmiejskich enklaw zabudowy z przełomu XIX i XX w. Na elewacjach i we wnętrzach wzniesionych na tym obszarze domów uważne oko obserwatora znajdzie cały wachlarz detali, niosących za sobą informacje na temat dziejów tych obiektów oraz architektury tego czasu.

Impulsem do rozwoju terenów położonych na południe od dawnej Drogi Jerozolimskiej był pomysł przeprowadzenia w tym rejonie kolei żelaznych. W 1835 r. sprawę tę przedstawił przedstawicielom Banku Polskiego Henryk hr. Łubieński. Niewątpliwie kolej była wówczas najważniejszym osiągnięciem cywilizacyjnym, a ówczesnym polskim finansistom i przedsiębiorcom widzącym w niej możliwość rozwoju ziem dawnej Rzeczypospolitej nie można odmówić wizjonerstwa. Powołane w 1842 r. Towarzystwo Akcyjne Drogi Żelaznej było inicjatywą braci Henryka i Tomasza Łubieńskich oraz Piotra Steinkellera, który z równie wielkim powodzeniem wykorzystywał w swoich projektach potencjał gospodarczy Wisły. Chociaż pierwszy odcinek nowej drogi żelaznej w 1841 r. dochodził zaledwie do Grodziska Mazowieckiego, to już siedem lat później można był dojechać koleją do granic zaboru austriackiego.

Stojący przy zbiegu ulic Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich i mierzący 190 m długości budynek dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej był widocznym znakiem zmian, jakie nastąpiły w okolicy w latach 40. XIX w. i przedsmakiem tego, czym dla Warszawy i jej infrastruktury miało stać się z biegiem lat skrzyżowanie tych ważnych arterii komunikacyjnych. W zaprojektowanym przez Henryka Marconiego budynku dworca niektórzy widzieli dwa szczepione ze sobą tendrami parowozy. Jego długość była podyktowana długością ówczesnych składów pociągów.

Realizacja linii kolejowej oraz czołowego dworca miały ogromne znaczenie dla rozwoju ulicy Marszałkowskiej i najbliższych okolic. Marconi przewidział zmiany w tym rejonie miasta i w 1843 r. zaczął wznosić dla siebie budynek mieszkalny usytuowany w narożniku Alej Jerozolimskich i Marszałkowskiej. Na planie Warszawy z 1827 r. widać, że teren, na którym architekt postanowił wznieść swoją willę, był naonczas tylko gdzieniegdzie zabudowany. Na obszarze od ulicy Teodora (dzisiejszej Chałubińskiego) aż do Marszałkowskiej, zajmowanym wcześniej m.in. przez odlewnię Józefa Morisa (Morrisa), działały Zakłady Ogrodnicze „Bracia Hoser”, założone przez głównego ogrodnika Ogrodu Saskiego, Piotra Hosera, ciągnące się wzdłuż Alej Jerozolimskich aż po dzisiejszą ulicę Pankiewicza, dawniej Składową (od Składu Wełny Królestwa Polskiego). Ogród otaczał dom Marconiego od strony zachodniej i południowej. Willa w typie włoskim składała się z połączonych ze sobą pawilonów mieszkalnych. Od strony Alei Jerozolimskich wystawiono siedmioosiowy budynek oraz dwa boczne trzyosiowe pawilony powiązane łącznikami z wjazdami bramnymi. Wewnątrz znajdował się obszerny dziedziniec z ogrodem i dużym gazonem. Budynek miał boniowane przyziemie i takoż dekorowane narożniki. W niszach ustawiono kopie herm antycznych, znalazły się tu także medaliony, których autorem był wybitny rzeźbiarz Bertel Thorvaldsen. Balkony budynku były żeliwne, wypełnienia balustrad zdobiły palmety. W latach 60. XIX w. obiekt został rozbudowany od strony ulicy Marszałkowskiej. Pod koniec XIX w. willa Marconiego stała się kamienicą czynszową, której parter zaadaptowano na działalność handlową. Zniszczony w czasie II wojny światowej budynek w okresie powojennym został rozebrany.

Los wspomnianych wyżej Zakładów Ogrodniczych „Bracia Hoser” w obliczu rozwoju południowych terenów warszawskiego Śródmieścia był w zasadzie z góry przesądzony. Tereny Zakładów rozparcelowano z początkiem XX w. Jedną z pierwszych realizacji powstałych na tym obszarze była zlokalizowana w bezpośrednim sąsiedztwie willi Marconiego kamienica projektu Ludwika Panczakiewicza w Alejach Jerozolimskich (dziś nieistniejąca). Pięciokondygnacyjny dom o dziesięciu osiach uzyskał eklektyczną dekorację. Fasada została zaakcentowana dwoma symetrycznymi pozornymi ryzalitami zwieńczonymi przez facjatki z hełmami. Kamienica odznaczała się bogatą dekoracją sztukatorską i do czasu wzniesienia hotelu Polonia stanowiła architektoniczną dominantę rejonu.

Panczakiewicz był autorem projektu jeszcze jednej czynszowej kamienicy stojącej przy Alejach Jerozolimskich. Charakterystyczny narożny dom przy zbiegu Alej Jerozolimskich 47 i ulicy Poznańskiej (dawniej Wielkiej) to potężna, pięciopiętrowa, zwieńczona kopułą budowla, stanowiąca jeden z podręcznikowych przykładów warszawskiej secesji. Projekt kamienicy powstał dla Wilhelma Rackmana. Do prac budowlanych przystąpiono w 1905 r. Panczakiewicz zaplanował budynek tak, aby na każdym piętrze znajdowały się mieszkania o pięciu i siedmiu pokojach. Ostatnie piętro przeznaczył na kawalerki. Główną bramę wjazdową ulokowano na osi środkowej elewacji od Alej Jerozolimskich. Przejazd bramny ozdobiły główki kobiece umieszczone na pilastrach i nad otworami wejściowymi. W przyziemiu umieszczono lokale o przeznaczeniu handlowym Większą część przestrzeni między otworami okiennymi zdobią elementy zaczerpnięte ze świata zwierząt i roślin. Odnajdujemy tu m.in. słoneczniki, drobne kwiatki polne, sowy czy łabędzie. Nawet otwory podpiwniczenia ujęto w secesyjną ornamentykę oraz ozdobiono kutymi elementami metalowymi. Niewątpliwie największą ozdobą kamienicy pozostaje narożna kopuła, na której bębnie umieszczono okna o nerkowatym kształcie. Kamienica należy do najlepiej zachowanych przykładów architektury secesyjnej w Warszawie. Jej wygląd zewnętrzny niemal nie różni się od tego, jaki nadał jej Panczakiewicz w początku XX w. Niestety, obiekt pozbawiony został metalowej barierki oraz murowanych fragmentów w attyce (stało się to jeszcze przed wybuchem II wojny).

Największą na tym terenie gabarytowo realizacją, jeszcze sprzed I wojny światowej, była monumentalna bryła hotelu Polonia. Wzniesienie w latach 1910-1913 nowoczesnego hotelu położonego vis-à-vis dworca Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej w Warszawie było dla inwestorów, czyli rodziny Przeździeckach, lokatą kapitału. Plan budynku wyszedł spod ręki Józefa Holewińskiego, jednak ostateczny projekt stworzył Juliusz Nagórski. Architekt zaprojektował obiekt na planie czworoboku z wewnętrznym dziedzińcem. Z charakterystycznym dla siebie rozmachem Nagórski zaplanował dwie reprezentacyjne elewacje budynku: od strony Alej Jerozolimskich i ulicy Poznańskiej. Wykształcony we Francji architekt odniósł się tu do form paryskich. W obu elewacjach zastosował boniowane przyziemie i antresolę, a fasadę od Alej Jerozolimskich podkreślił trójkątnym szczytem, w którym umieszczono eliptyczne okna. Obie elewacje rozczłonkowano podkreślającymi wertykalizm budynku wykuszami nadwieszonymi nad wysokim przyziemiem z antresolą. Obiekt przekrywał mansardowy dach. Dopełnieniem nowoczesności budynku były zaprojektowane przez Nagórskiego wnętrza wraz z hotelową infrastrukturą.

Przy wytyczonej na gruntach Hoserów ulicy Poznańskiej znajduje się powstała w 1913 r. kamienica Wacława Kirszrota. Na jej elewacji frontowej zachowały się do naszych czasów wczesnomodernistyczne dekoracje z wyobrażeniem masek. Jedna z nich wieńczy otwór przejazdu bramnego, stanowiący zarazem podstawę trójbocznego wykusza, dwie pozostałe zamykają otwory okienne. W odróżnieniu od ascetycznej fasady prawdziwa eksplozja ornamentu czeka w przejeździe bramnym, który bez wątpienia jest jednym z najpiękniejszych na terenie Śródmieścia Północnego. O jego urodzie świadczy nie tylko dekoracja sztukatorska, lecz także okładziny ceramiczne z glazurowanych płytek. Oprócz funkcji utylitarnej, pozwalającej na zabezpieczanie ścian przed otarciami i zabrudzeniami, kolorowe, połyskujące płytki stanowiły niekwestionowaną ozdobę przejazdów bramnych.

Asymetryczną fasadę otrzymała położona naprzeciwko kamienica przy ul. Poznańskiej 37. Ten pięciokondygnacyjny dom o dziewięciu osiach uzyskał dwa pseudoryzality, zaś całość ożywił trójboczny wykusz stanowiący podstawę niewielkiego tarasu czwartej kondygnacji. Bardzo efektownie wygląda pas fryzu z dekoracją kwiatową umieszczony poniżej gzymsu koronującego.

Na terenie dawnego zakładu Hoserów powstała też monumentalna narożna kamienica Berka Seydenbeuthla i Adama Silberlasta przy ul. Nowogrodzkiej 40, róg ul. Poznańskiej 36. Narożny dom, projektu Edwarda Ebera, spinający linie zabudowy, wzniesiono w 1912 r. Przyciągającym wzrok rozwiązaniem jest trójosiowy narożnik zwieńczony tarasem. Mimo że dom został pozbawiony pierwotnego dachu z wydatnymi okapami, nadal prezentuje się bardzo efektownie. Elewację od ulicy Nowogrodzkiej rozczłonkowano zaokrąglonymi wykuszami. W pokrytym rustyką przyziemiu od strony ulicy Nowogrodzkiej ulokowano przejazd bramny prowadzący do przedsionka, szerokiej sieni oraz przesuniętego przejazdu bramnego wiodącego na podwórze. Interesujące są asymetryczne wrota przejazdu, otwierające się harmonijkowo. Bardzo ważnym elementem w architekturze tej kamienicy są okna, które zachowały pierwotne, misterne podziały z gęstymi siatkami szprosów.


Bibliografia:

Dziedzictwo na nowo odkrywane. Detal architektoniczny 1850-1939, red. J. Roguska, Warszawa 2014; (wersja pdf do pobrania)

A. Łupienko, Kamienice czynszowe Warszawy 1864-1914, Warszawa 2015;

P. Kilanowski, Utracone kamienice warszawskie doby wczesnego modernizmu (1909-1914), Warszawa 2021;

Wnętrze warszawskiej ulicy. Materiały sesji naukowej Warszawa, 5-6 kwietnia 2001 roku, red. B. Wierzbicka, Warszawa 2002

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj